Obudziłam się o 7.00,zresztą jak zwykle.Pracuję razem z Sam i Avril w restauracji niedaleko naszego domu.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni.Dziewczyny już tam były.
-Hej.-przywitały się.
-Hej.-odpowiedziałam.
-Wyspałaś się wreszcie?-zapytała Avril.
-Nie.-ziewnęłam.
-Macie jakieś plany na wieczór?-zapytała Sam.
-Nie.-powiedziałyśmy razem.
-To może pójdziemy na jakąś imprezę co?
-Nie chcę mi się-powiedziała Avril.
-Mi też,a po za tym ktoś może zobaczyć coś podejrzanego-dodałam.
-A czy wam kiedyś coś się chciało?-mówiła Sam-A co podejrzanego może zobaczyć?
-Nie wiem może ciebie jako czarownicę,Avril jako wilkołaka,a mnie jako czarownicę albo wilkołaka.-ciągnęłam.
-Dziewczyny plis.-prosiła Sam.
-Dobra,ale na twoją odpowiedzialność.-zgodziłam się.
-Ok.-przytaknęła niechętnie Avril.
Dzień w pracy minął jak zwykle męczący i długi.Około 16.00 byłyśmy już w domu.
-Dziewczyny szykujcie się na imprezę-mówiła zadowolona Sam.
-Hura!-zawołałam sarkastycznie i poszłam na górę.
Wykąpałam się i uczesałam.Miałam jednak wielki problem co założę.Była już 19.00,a ja wciąż myślałam.Z trudem podjęłam tą decyzję i założyłam to:
Potem jeszcze zrobiłam szybki makijaż i o 19.30 byłam już gotowa.Kiedy zeszłam na dół dziewczyny były już gotowe.Oto kreacja Sam:
A to sukienka Avril:
-Wy też.-powiedziałam.
-To idziemy?-zapytała Sam.
-Tak.-powiedziałyśmy bez entuzjazmu.
O 20.00 byłyśmy już pod jakimś klubem.Gdy weszłyśmy pełno w nim było ludzi.Sam i Avril poszły tańczyć,a ja zostałam sama.Poszłam do baru i zamówiłam sobie sok pomarańczowy i usiadłam przy jakimś stoliku.
''Oczkami Kendalla"
-Chłopaki idziemy na imprezę.-oznajmił James.
-Nie.-odpowiedzieliśmy chórem.
-Czemu nie?Jesteśmy sami i chyba nie chcecie umrzeć samotnie co?
-Ten argument do mnie przemówił.-powiedział Logan.
-Do mnie też.-powiedział Carlos.
-Ok.Pójdziemy na tą imprezę.-zgodziłem się.
O jakieś 20.00 byliśmy w klubie.Chłopaki jak zwykle zostawili mnie samego.Zamówiłem sobie wodę mineralną i nagle zauważyłem śliczną dziewczynę,która siedziała samo przy stoliku.
"Oczkami Victorii"
Gdy siedziałam tak pijąc sok nawet kilka chłopaków zapraszało mnie do tańca,ale odmawiałam,bo jakoś nie miałam ochoty tańczyć.Kiedy wracałam z łazienki jakiś chłopak oblał mnie wodą mineralną.Już miałam go opieprzyć,ale spojrzałam na niego i zobaczyłam,że to Kendall Schmidt z zespołu Big Time Rush.
-Przepraszam.Nie chciałem.-mówił.
-Nic się nie stało.-powiedziałam.
-Serio przepraszam.
-Spoko to tylko woda zaraz wyschnie.
-To może w ramach przeprosin kupię ci coś do picia?
-Dobra tylko nie wodę.-powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.
Kupił mi sok truskawkowy i zaczęliśmy rozmawiać.Był bardzo interesujący.Opowiadał mi o trasach koncertowych,o sobie i zespole.
-To teraz ty opowiedz coś o sobie.
-Więc tak mam na imię Victoria i mam 21 lat.Mieszkam w Los Angeles.Pracuję w restauracji.Co jeszcze chciałbyś wiedzieć?
-Opowiedz mi o swojej rodzinie.
-Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym,kiedy byłam mała.Jestem jedynaczką.Wychowywała mnie babcia.
-Przepraszam nie wiedziałem.Gdybym wiedział to bym cię o to nie pytał.
-Nic się nie stało.-powiedziała.
Zobaczyłam,że dziewczyny mnie wołają.Szybko pożegnałam się z Kendallem i wymieniliśmy się numerami telefonów.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz